Na pewno kojarzycie ją z filmów – obowiązkowo pojawia się na biurkach wszystkich hollywoodzkich prawników, notariuszy i bankierów. „Zielona lampa” w rzeczywistości nosi nazwę „”, a jej historia sięga początku XIX wieku.

Standardowa „bankierska lampa” posiada mosiężną podstawę, klosz z barwionego zwykle na zielono (choć produkowane są również wersje bursztynowe), szkła. Charakterystyczny włącznik ma postać zwisającego z boku klosza, łańcuszka.

Projekt został zastrzeżony w 1901 roku przez Hermana D. McFaddina, który nazwę lampy stworzył przez połączenie wyrazów „emerald” – „szmaragd”, oraz „light” czyli „światło”. Pełne prawa patentowe wynalazek zyskał w 1909 roku i od tamtej pory przez 50 lat produkowały go zakłady J. Schreiber & Neffen w amerykańskim Raptoin. Mimo, że oryginalne Emerlity to dziś gratka dla kolekcjonerów, nazwa przyjęła się jako ogólne określenie lamp z mosiężną podstawą i zielonym kloszem.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego biurkowe akcesorium dla bankierów ma właśnie taki kolor, może was zaskoczyć. Nie chodzi tu wcale o analogię z „zielonymi” dolarami. Twórcą Emerlite kierowała troska o kondycję psychiczną finansistów. Z punktu widzenia psychologii, zielony ma właściwości kojące, a jego obecność w miejscu pracy wspomaga koncentrację i uspokaja. Nota bene nazwa „Green room”, czyli miejsce gdzie artyści oczekują na występ w teatrze czy telewizyjnym studio, również wzięła się stąd, że pierwotnie takie poczekalnie malowano na odstresowująco-zielono.

Emeralite 02

Zobacz: