Od wrzuconej do wanny zapalonej lampki, przy akompaniamencie histerycznego pisku i zgrzytów wyładowań elektrycznych, zginęła nieskończona liczba bohaterek horrorów klasy B. Wiadomo – prąd i woda to para dość ryzykowna. Z drugiej strony, włosy układamy przecież w łazience chociaż suszarka czy lokówka nie działają na baterie-paluszki, ale właśnie na prąd.

Szczęśliwych posiadaczy przestronnych łazienek z pewnością nie raz kusiło, aby zaaranżować tam elegancką toaletkę czy ustawić stolik z dużym lustrem, oświetlony po bokach dwoma nietuzinkowymi lampkami. Przeszukując Internet czy sklepowe półki powstrzymajmy się jednak przed zakupem lampy przeznaczonej typowo do użytku w gabinetach czy sypialniach. Ich obudowy rzadko bywają bowiem wodoszczelne, a duża wilgotność wytworzona w wyniku długiej gorącej kąpieli może doprowadzić do spięcia i zniszczenia pięknej, malachitowej czy kryształowej obudowy. Dodatkowo, trudno oczekiwać, żeby producent lamp przeznaczonych do użytku pokojowego, elementy do nich produkował ze stali nierdzewnej, a tylko taka uchroni światło łazienkowe od korozji.

Z drugiej strony, producenci oświetlenia łazienkowego dobrze zdają sobie sprawę z zapotrzebowania i swoją ofertę systematycznie poszerzają, również o lampy przypominające te pokojowe. Warto jednak pamiętać, że w sytuacji „łazienkowej” lampa stojąca może nie spełniać naszych oczekiwań – przy oświetlania lustra lepiej sprawdzą się zainstalowane na górze świetlówki. W wykonaniu perfekcyjnego makijażu nie pomogą nam natomiast halogeny – rzucane przez nie światło tworzy cienie.

Dodatkowe źródło w łazience odpowiada za wytworzenie nastroju. Może również zaspokajać nasze potrzeby estetyczne. Funkcjonalność to jednak domena oświetlenia ogólnego – lampy wiszącej lub sufitowego plafonu. Pamiętajmy, że do oświetlenia łazienki o powierzchni 6 m2 powinna wystarczyć żarówka o mocy 75 W.

Zobacz: