Zmęczenie, znużenie, nuda, brak chęci na cokolwiek, chroniczna chandra, jesienna depresja – niezależnie od symptomów spadku sił witalnych, jaki odczuwamy w miarę jak dni stają się krótsze, jedną z jego przyczyn jest w wielu przypadkach niedobór światła i to nie tylko naturalnego. Jeśli więc emigracja do ciepłych krajów na okres zimowy nie wchodzi w grę, przed nastaniem pierwszych śniegów warto zadać sobie pytanie, czy nasze mieszkanie jest odpowiednio doświetlone?

Ile światła, tyle endorfin

Endorfiny – te tajemnicze cząsteczki odpowiadają za nasze samopoczucie. Kiedy organizm produkuje ich dostatecznie dużo jesteśmy radośni, pełni życia, gotowi do działania. Jeśli jednak ich produkcja jest niedostateczna, w nasze życie wkrada się depresja. Produkcję endorfin można stymulować na różne sposoby – niektórym wystarczy kostka czekolady, innym godzina spędzona na bieżni. Niezawodnym sposobem podniesienia ich poziomu jest również wystawienie się na działanie światła.

Wpływ światła na ludzką psychikę jest zagadnieniem, które psychologowie starają się zgłębić od lat. Dotychczas udowodniono (http://www.webmd.com/depression/features/seasonal-affective-disorder), że sezonowe wahania nastrojów można połączyć bezpośrednio ze zmniejszoną ekspozycją na światło słoneczne. Jednym słowem – walka z sezonową depresją przypomina walkę z wiatrakami, bo w naszym klimacie słońca w zimie jak na lekarstwo. Na szczęście są sposoby, aby nasz organizm trochę oszukać. Pierwszym krokiem, aby zimową metamorfozę w „smerfa Marudę” zatrzymać, jest dobre rozplanowanie światła w domu.

Funkcjonalność kluczem do nastroju

Przede wszystkim należy zastanowić się nad funkcją, jaki dany rodzaj oświetlenia ma spełniać w poszczególnych pomieszczeniach. Zimowego poranka nie rozpoczniemy zbyt szczęśliwie, jeśli na dzień dobry dostaniemy „po oczach” snopem mocnego światła, rzucanego z lampy sufitowej. Mroczki sprzed oczu znikną zapewne dopiero gdy dotrzemy do łazienki.

Tam, znowu, kluczowe znaczenie ma rozmieszczenie światła i jego natężenie. O tym, jak irytująca (a czasem wręcz niemożliwa) może być aplikacja makijażu w ciemnym pomieszczeniu wie każda kobieta. Wyjścia są więc dwa: skończyć makijaż w samochodzie (i ryzykować wątpliwą przyjemność dyskusji na temat niedostatecznego oświetlenia łazienki z przedstawicielem drogówki) lub zainwestować we właściwie dobrane punkty oświetleniowe.

rodzaje światłaPunktowe, centralne, nastrojowe

Dostępność różnych rodzajów oświetlenia daje nam niezliczone możliwości sterowania układem światła w domu. Czasy, kiedy w pokojach królowały lampy wiszące, w łazienkach kinkiety, a lampki punktowe stawialiśmy najwyżej na biurkach na szczęście bezpowrotnie minęły. Dzisiaj planując oświetlenie nie musimy się ograniczać. Przede wszystkim należy się zastanowić, czy w danym pomieszczeniu potrzebujemy jedynie światła głównego, rozproszonego – najczęściej lampy wiszącej, czy też rozsądnym wyjściem byłoby uzupełnienie przestrzeni innymi punktami świetlnymi.

Lampy punktowe, dające mocne światło, przydadzą się nie tylko obok ulubionego fotela, w którym najchętniej czytamy książki, ale również nad lustrem w łazience, czy blatem w kuchni.

Opcją ciągle jeszcze mniej popularną, jednak zdecydowanie wartą rozważenia, jest oświetlenie nastrojowe, czyli takie, które pomaga wytworzyć w pomieszczeniu intymną atmosferę. Jeśli zastanawiacie się, czy podświetlanie półek w salonie czy kuchni ma sens, odpowiadamy: zdecydowanie tak! Im więcej światła w pomieszczeniu, tym lepsze samopoczucie – sprawdźcie działanie tej zasady na własnej skórze, a raczej psychice!

Kolor a koncentracja i samopoczucie

Temperatura barwowa – bierzecie ten parametr pod uwagę kupując żarówki? Prawdopodobnie nie, a to duży błąd. Kolor światła należy bowiem dobierać tak, aby sprzyjał funkcji danego pomieszczenia. Tam, gdzie zamierzamy pracować instalujmy żarówki dające białe lub chłodno białe światło – taki odcień sprzyja bowiem skupieniu i koncentracji oraz w większym stopniu niż światło ciepłe, pobudza do pracy. Z kolei w pomieszczeniach, w których będziemy się relaksować temperatura barwowa powinna być niższa, bardziej stonowana.

Jak sprawdzić, które żarówki emitują światło ciepłe, a które zimne? Na opakowaniu szukamy dużego K, oznaczającego „Kelwiny” czyli jednostki, w których mierzona jest temperatura barwowa. Żarówki emitujące mniej niż 3300 K to źródła światła ciepłego. Granicą światła neutralnego jest 5300 K, powyżej tej wartości żarówka emituje światło zimne.

Zobacz: