Osławiona złota polska jesień ostała się już chyba tylko w starych piosenkach. Dzisiejsi mieszkańcy miast pożółkłe liście lecące z drzew mogą pooglądać co najwyżej w telewizyjnych reklamach, bo widok z okna coraz częściej zasnuwa smogowa mgła. Wieczorem, kiedy spalinowe opary opadną i tak jest już zbyt ciemno, aby cokolwiek dojrzeć. Pozostaje więc zabarykadować się w domu, zapalić nastrojowe światła i odgonić jesienną smutę kubkiem grzańca. Aby jednak wysokość rachunków za energię nie dolewała depresyjnej oliwy do jesiennego ognia, zanim zaczniemy palić światła od rana do nocy, przeprowadźmy mały remanent w departamencie domowych żarówek.

W toku jesiennych czy przedświątecznych porządków z pewnością czyścimy lampy i odkurzamy żyrandole. Być może nawet przecieramy żarówki, ale mało kto zacznie przy tej okazji zastanawiać się, czy dane źródło światła nie pobiera zbyt wiele, w stosunku realnego zapotrzebowania, energii. Popularnym tłumaczeniom, że wprowadzenie takich oszczędności to gra nie warta świeczki, bo są one po prostu znikome, postanowił zadać kłam jeden z amerykańskich dostawców energii.

Energy Trust of Oregon nie tylko edukuje swoich klientów co do pieniężnych korzyści płynących z wymiany żarówek, ale również stara się jak najbardziej ułatwić potencjalny spacer alejką z żarówkami w budowlanym markecie. Wchodząc na stronę Energy Trust – www.energytrust.org/lightbulb widzimy spis poszczególnych rodzajów oświetlenia. Jeśli na przykład spaliła nam się 40-wattowa żarówka w łazience, aplikacja podpowie nam, jaki rodzaj i moc energooszczędnego źródła światła powinniśmy wybrać.

Jak wynika z raportu amerykańskiego dostawcy energii, oświetlenie odpowiada za zużycie 20% prądu w mieszkaniu. Zamiana każdej „zwykłej” żarówki na LED-ową to zdaniem specjalistów Energy Trust oszczędność czterech dolarów rocznie. „Jeśli w domu mamy więc 50 żarówek, na przestrzeni roku nasz rachunki zmniejsza się o około 200 dolarów” – przekonują.

„W Stanach wszystko jest większe” – lubią twierdzić Amerykanie i pewnie pod względem liczby domowych żarówek z Polakami wygrywają. Nie zmienia to faktu, że przepłacać za światło nie warto – nawet jeśli rachunki regulujemy nie w dolarach a w złotówkach, a w mieszkaniu mamy nie 50 a 20 żarówek.

Zobacz: