Mało kto pamięta czasy, kiedy „pstrykanie” światła nie było pierwszym gestem, jaki wykonywaliśmy wracając wieczorem do domu. Przyzwyczailiśmy się, że dostęp do energii elektrycznej to coś oczywistego, a pora dnia czy nocy nie ma właściwie wpływu na naszą aktywność – czytać czy pracować można przecież przy świetle lamp. Aż ciężko uwierzyć, że takiego komfortu nie ma… 1,3 miliarda mieszkańców ziemi.

300 milionów z nich żyje w Indiach i to właśnie ten zakątek globu może, zdaniem specjalistów, stać się zarzewiem światowego kryzysu energetycznego. Rozszerzenie sieci energetycznej na obszary wiejskie oznacza jeszcze większą konsumpcję paliw kopalnych, a co za tym idzie ciągłe zwiększanie emisji dwutlenku węgla i gazów cieplarnianych, których Indie już dziś produkują niewyobrażalne ilości. W niechlubnym rankingu największych emiterów szkodliwych substancji wyprzedzają je tylko Chiny i USA. I mimo że na tegorocznej konferencji klimatycznej w Paryżu indyjski rząd zobowiązał się, że do roku 2030 znacznie zwiększy ilość energii produkowanej ze źródeł odnawialnych, zanosi się raczej na to, że do tego czasu owszem zwiększy, ale zużycie właśnie paliw kopalnych. I to trzykrotnie.

Jedna wieś, jedna żarówka

ChowkipurO tym, jak odrabia się prace domowe przy świetle świec być może kiedyś w przypływie nostalgii opowiadali wam babcie lub dziadkowie, albo raczej rodzinni seniorzy jeszcze o pokolenie starsi. Wspólny język znaleźli by z nimi mieszkańcy indyjskiego Chowkipur, których odwiedził reporter portalu NDTV. Dla ścisłości dodajmy, że reportaż pochodzi z tego roku, a nie sprzed pół wieku.

Z materiału dowiadujemy się na przykład, że w wiosce dostęp do energii elektrycznej ma jeden dom. Jego właściciel zamontował baterię słoneczną, bo chciał zapewnić swojej piątce dzieci lepsze warunki do nauki wieczorami. Solary kosztowały 88 dolarów. Aby zgromadzić taką sumę, mieszkaniec indyjskiej wsi musi, jak to było w tym przypadku, sprzedać kawałek pola.

Skala problemu jest ogromna – nie tylko z względu na wszechogarniająca biedę, ale całkowity brak infrastruktury. „To karygodne, że 68 lat od odzyskania niepodległości nie jesteśmy w stanie zapewnić obywatelom tak podstawowych dóbr, jak dostęp do elektryczności” – stwierdził Piyush Goyal, indyjski minister energetyki.

Indyjski rząd zapewnia, że robi wszystko, co w jego mocy aby sytuację poprawić – ogłosił ambitny plan, z datą wykonania ustaloną na rok 2022, w myśl którego do tego czasu większość regionów w kraju ma posiadać 24-godzinny dostęp do energii elektrycznej. Nawet jeśli uda się go zrealizować, Indie to dopiero pierwszy krok na drodze do wyprowadzenia dużej liczby populacji z „ciemności”. Na samym kontynencie afrykańskim o „pstryczku-elektryczku” nie słyszało kolejne 622 miliony osób.

Zobacz: