Wyrwani ze snu w środku nocy pytaniem, kto jest wynalazcą żarówki odpowiemy bez zająknięcia: Thomas Edison. Kiedy jednak zapalimy światło i przypomnimy sobie, że źródłem światła w naszej lampie jest energooszczędna dioda elektroluminescencyjna (szerzej znana jako LED), na twarzy pojawi się zapewne wyraz głębokiej zadumy maskujący niewiedzę.

Lekcje z historii największych współczesnych odkryć należy niezwłocznie nadrobić, a nazwisko Nicka Holonyaka, bo to właśnie dzięki niemu świecące diody pozwalają nam zmniejszyć rachunki za energię, w mentalnych notatkach zapisać zaraz obok Edisona.

old_led

Pierwsza emitującą światło diodę Holonyak skonstruował w 1962 roku. Jak to zwykle bywa w przypadku genialnych wynalazków, również ten powstał przez przypadek. Marzeniem 33-letniego pracownika General Electrics wcale nie było zostać współczesnym Edisonem. W tamtym czasie jeden z zespołów GE pracował nad stworzeniem pierwszego lasera półprzewodnikowego. Urządzenie miało wykorzystywać promieniowanie podczerwone. Holonyak stwierdził, że zamiast dopracowywać czyjś projekt, stworzy własny. I tak, z naukowej chęci rywalizacji zrodziła się idea lasera wykorzystującego promieniowanie widoczne dla ludzkiego oka.

Niestety, Holonyak nie zasłynął jednak jako twórca pierwszego lasera półprzewodnikowego – urządzenie na podczerwień opatentowano kilka tygodni wcześniej niż projekt sygnowany jego nazwiskiem. Trud włożony w prace nad wynalazkiem nieoczekiwanie zaowocował jednak innym odkryciem. Holonyakowi udało się skonstruować półprzewodnikowy przyrząd optoelektroniczny emitujący czerwone światło. Swoją barwę pierwsza dioda zawdzięczała arsenkowi galu, który to stop został do stworzenia pierwszej diody wykorzystany.

O tym, że pewne półprzewodniki świecą, kiedy zasili się je energią, naukowcy wiedzieli właściwie od początku XX wieku, ale to Holonyak po raz pierwszy wykorzystał tę teorię do stworzenia praktycznego źródła światła. LEDowe żarówki marki GE na rynku pojawiły się rok później. Ich cena była niebagatelna – 260 dolarów za sztukę, a dostępne opcje kolorystyczne ograniczały się do jednej – czerwonej. Diody emitujące światło zielone i żółte pojawiły się dopiero dziesięć lat później.

Od samego początku Holonyak zakładał, że malutkie, energooszczędne diody szybko zaczną wypierać z rynku nieefektywne, pękate żarówki. Okazało się jednak, że sentyment do wynalazku Edisona trzymał się mocno jeszcze przez następne kilka dekad, a technologia LED dopiero od niedawana wkracza do naszych domów i sypialni.

Zobacz: