Nagle gaśnie światło. Korki? Awaria? Znowu kot przykrył ogonem rachunek za prąd? Cokolwiek spowodowało nagłe odcięcie mocy, możecie być pewni, że w tym momencie nie będziecie mogli znaleźć ani świeczek, ani tym bardziej działającej latarki. Jeśli jednak zdarzy wam się natrafić po omacku w którejś szufladzie na latarkę niedziałającą – mamy dla was wybawienie. „Światłość” można wywołać dość łatwo, ale nie mówcie o tym reszcie domowników – od tej pory będą na was patrzyć jak na Macgyvera konstruującego bazookę z patyczków po lodach.

Co będzie potrzebne? Wspomniana już niedziałająca latarka, z której wymontujecie żarówkę; bateryjka AAA i kawałek folii aluminiowej. Warto nadmienić, że sztuczka nie działa ze zwykłą żarówką – potrzebujecie niestety właśnie żarówki latarkowej.

Kawałek folii powinien być prostokątem szerokości kilka centymetrów większej niż wysokość baterii. Kładąc baterię na folii, „plus” powinien znajdować się na dole, „minus” na górze i to nad minusem powinien po zawinięciu pozostać zapas folii.

Kolejnym krokiem jest umiejscowienie żaróweczki na „minusie” tak, aby jej dół dotykał baterii, a boki – folii aluminiowej. Po szczelnym zaciśnięciu folii wokół żarówki powinna ona rzucić na pokój snop światła. Voila! Teraz możecie spokojnie czekać na elektryka.

Zobacz: